Musiałam powiedzieć Gabrielle o moim pomyśle. Znalazłam się jednak w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie.
- Eee... Przeszkadzam?
-... - obie strony milczały
- To ja już pójdę...
- ... - znów milczenie
Gabrielle, Kriss?
Playlista
Strony
piątek, 16 stycznia 2015
OD Krissa DO Gabrielle
- Ty! - Teraz tażaliśmy się ze śmiechu.
Nagle do jaskini wpadła Lucy. Jak na zawołanie przybraliśmy obojętne miny i usiadliśmy.
- Lucy? Co tu robisz? - spytała Gabrielle.
Lucy, Gabrielle?
Nagle do jaskini wpadła Lucy. Jak na zawołanie przybraliśmy obojętne miny i usiadliśmy.
- Lucy? Co tu robisz? - spytała Gabrielle.
Lucy, Gabrielle?
OD Gabrielle DO Krissa
-Na miłość Boską, na moją Matkę i Noc!-przeklnęłam. Zaczęłam chichotać-z nas to są wariaci.
-Z ciebie, nie ze mnie.
-No chyba nie
-Tak.
-Nie.
-Tak-teraz Kriss też zaczął się śmiać. Ja tylko cichutko chichotałam.
-Nie. To ty jesteś wariatem.
-Nie, bo ty.
-Ty!
-Ty!
-Nie ja.
-Ja!
-Ha! I co, miałam rację!
-Yyy... Nie ja!
-Ty
<Kriss?>
-Z ciebie, nie ze mnie.
-No chyba nie
-Tak.
-Nie.
-Tak-teraz Kriss też zaczął się śmiać. Ja tylko cichutko chichotałam.
-Nie. To ty jesteś wariatem.
-Nie, bo ty.
-Ty!
-Ty!
-Nie ja.
-Ja!
-Ha! I co, miałam rację!
-Yyy... Nie ja!
-Ty
<Kriss?>
OD Krissa DO Gabrielle ( Duża mi różnica! )
- Nie zostawili by. Mam znajomości a zresztą...
- CO ZRESZTĄ?
- Nic zresztą.
- Właśnie że coś.
- NIC.
- COŚ.
- NIC.
- COŚ.
- STOP!
- CO STOP?!
- MATKO!
Gabrielle?
- CO ZRESZTĄ?
- Nic zresztą.
- Właśnie że coś.
- NIC.
- COŚ.
- NIC.
- COŚ.
- STOP!
- CO STOP?!
- MATKO!
Gabrielle?
OD Gabrielle DO Krissa
-Nie, to nie były one.
-To były one!
-Nie, nie były.
-Były!!
-Nie.
-TAK.
-Nie.
-TAK!
-Na Księżyc... to byli jedynie zwiadowcy... Nie mieli żadnych dodatkowych mieczy. Ubrani w zbroje. Elfy jeszcze nie wykuły twoivh mieczy. Spóźniają się.
-Skąd wiesz?
-Bo jest to logiczne- leśne elfy lekceważą nas, a wątpię aby ktokolwiek znalazł dla ciebie czas. Chyba, że się z nimi przyjaźnisz, a tak nie jest. Po za tym, widzieli i czuli, że byłam wilkiem. Zostawiliby bronie dla mnie.
<Kriss? Nie wkurzam się już na ciebie. Tylko focham >
-To były one!
-Nie, nie były.
-Były!!
-Nie.
-TAK.
-Nie.
-TAK!
-Na Księżyc... to byli jedynie zwiadowcy... Nie mieli żadnych dodatkowych mieczy. Ubrani w zbroje. Elfy jeszcze nie wykuły twoivh mieczy. Spóźniają się.
-Skąd wiesz?
-Bo jest to logiczne- leśne elfy lekceważą nas, a wątpię aby ktokolwiek znalazł dla ciebie czas. Chyba, że się z nimi przyjaźnisz, a tak nie jest. Po za tym, widzieli i czuli, że byłam wilkiem. Zostawiliby bronie dla mnie.
<Kriss? Nie wkurzam się już na ciebie. Tylko focham >
OD Archera DO Lucy
- A teraz... Pocałuję cię znowu.
- Ok.
Pocłowałem ją. Nagle ktoś mnie szturchnął.
- Archer?! Heja! Masz dziewczynę?
Był to mój przyjaciel. Wiedział o moim "dziwactwie".
- Chyba... Hej, Will...
< Lucy? >
- Ok.
Pocłowałem ją. Nagle ktoś mnie szturchnął.
- Archer?! Heja! Masz dziewczynę?
Był to mój przyjaciel. Wiedział o moim "dziwactwie".
- Chyba... Hej, Will...
< Lucy? >
OD Krissa DO Gabrielle
Wyszłem na spacer. Ukrywałem się w cieniu. Zobaczyłem Gabrielle straszące elfy na które czekałem. Wkurzyłem się. Miały mi przynieść dwa miecze. Uciekły. Gabrielle odeszła. Stałem chwilę. Postanowiłem spotkać się z waderą i z nią pogadać. Zmieniłem się w cień i pokazałem się w jaskini wilczycy.
- JAK ŚMIESZ MI PRZESZKADZAĆ?! - wrzasnęła.
- Przestraszyłaś elfy.
- Fajnie, co?
- NIE! Miały mi przynieść miecze!
Gabrielle?
- JAK ŚMIESZ MI PRZESZKADZAĆ?! - wrzasnęła.
- Przestraszyłaś elfy.
- Fajnie, co?
- NIE! Miały mi przynieść miecze!
Gabrielle?
Subskrybuj:
Posty (Atom)